Plener ślubny w zaczarowanym lesie

Pamiętacie fantastyczny reportaż ślubny Justyny i Grzesia? Jeśli jeszcze go nie widzieliście, to koniecznie zajrzyjcie tutaj (>>>>). A dziś zapraszam Was na plener ślubny w zaczarowanym lesie Justyny i Grzesia. 

Justyna i Grzesiek zabrali mnie do lasu. Bo jakżeby inaczej, skoro sama Justyna mówi o sobie, że jest dziewczyną z lasu. Miejsce, które wybrali jest wspaniałe, z urokliwym strumieniem, z przewróconymi drzewami porośniętymi mchem. Zaczarowany, tajemniczy las, a w nim fantastyczni Oni. Słońce cudownie przenikało przez drzewa, które odbijały się w spokojnym nurcie strumienia. Mogłabym stamtąd nie wychodzić. Ale ta bajka trwała tylko kilka godzin. Pojechaliśmy również w dwa inne miejsca w tym samym lesie, gdzie udało się nam złapać promienie zachodzącego słońca i  unoszący się kurz z drogi, pozostałość po przejeżdżającym aucie. Na zdjęciu ten kurz wygląda jak poranna mgła o świcie, przez którą przebijają się promienie słońca. Efekt niesamowity!

W jeszcze innym miejscu tego lasu był wiadukt i droga, która prowadziła w stronę zachodzącego słońca. Tak, słońce tego popołudnia grało tu równie ważną rolę, co Justyna i Grześ. To jego ciepłe światło tak cudownie otula te zdjęcia i to dzięki słońcu między innymi udało się tyle cudownych kadrów zatrzymać.

Justyna i jej suknia ślubna

W poprzednim poście nie wspominałam o zjawiskowej sukni Justyny. A z pewnością zasługuje na uwagę. Piękna, z długim zwiewnym trenem i  cudowną, koronkową górą. Trudno wzrok od niej oderwać. Suknia jest w moim ulubionym stylu boho, a długie rozwiane włosy i wianek to kropka nad „i”. Stylizacja Justyny zachwyca mnie za każdym razem, gdy patrzę na jej zdjęcia, idealnie dobrała wszystkie detale. Bez przepychu, skromnie, ale jednak koronka, tren i głęboki dekolt na plecach robią efekt WOW! Do tego widać było, że Justyna czuje się bardzo pewnie i po prostu się sobie podoba, a to moim zdaniem najważniejsze! 

A na koniec kilka słów od Justyny i Grzesia o naszej współpracy:

„Podczas pleneru Magda wprowadziła taką atmosferę, że sesja stała się niesamowitą zabawą i wszelkie krępacje przed obiektywem odeszły, a zdjęcia mają w sobie niesamowity baśniowy czar. Z kolei podczas reportażu jest niczym ninja, nigdzie jej nie widać, a wyłapuje najważniejsze momenty, ujęcia są jak żywe. Emocje są na każdym zdjęciu. Wiadome jest to, że nam nasze zdjęcia się podobają najbardziej, ale kiedy chwalimy się naszymi zdjęciami osobom, które nie uczestniczyły w naszej uroczystości są nimi zachwycone i wzruszone. Bez wątpienia nasza współpraca będzie kontynuowana!”